Z Klenovicy ruszyliśmy na północ i wylądowaliśmy na kempingu tuż przy Zagrzebiu. Sztuczny staw, wypożyczone kajaki i spokojny wieczór przy wodzie – tak zamknęliśmy chorwacki rozdział tej wyprawy.



Z Klenovicy ruszyliśmy na północ i wylądowaliśmy na kempingu tuż przy Zagrzebiu. Sztuczny staw, wypożyczone kajaki i spokojny wieczór przy wodzie – tak zamknęliśmy chorwacki rozdział tej wyprawy.

Przypadkowe spotkanie z kuzynem Ani, dziesięć stopni chłodniej niż w Albanii i jedno z najpiękniej zachowanych średniowiecznych miast portowych na Adriatyku. W Trogirze zatrzymaliśmy się na kilka godzin – i ciężko było się stamtąd ruszyć.

W niedzielę ruszyliśmy na Słowację. Pierwszy postój na stacji benzynowej zaraz za granicą Polsko-Słowacką, by kupić winietę. Dzięki niej możemy podróżować po słowackich autostradach. Poprad Dalej ruszyliśmy w kierunku Popradu. Tam południe zeszło na zakupach spożywczych i obiedzie w restauracji…