Trzytygodniowy road trip przez Bałkany z czwórką dzieci. Siedem krajów, 5000 km, namiot i niebieski Ford pełen przygód – od wodospadów Bośni, przez dziką Albanię, po turkusowe jeziora Chorwacji.



Trzytygodniowy road trip przez Bałkany z czwórką dzieci. Siedem krajów, 5000 km, namiot i niebieski Ford pełen przygód – od wodospadów Bośni, przez dziką Albanię, po turkusowe jeziora Chorwacji.

Z Klenovicy ruszyliśmy na północ i wylądowaliśmy na kempingu tuż przy Zagrzebiu. Sztuczny staw, wypożyczone kajaki i spokojny wieczór przy wodzie – tak zamknęliśmy chorwacki rozdział tej wyprawy.

Turkusowa woda, kaskady spadające między szesnastoma jeziorami i drewniane pomosty wijące się nad wodą. Jeziora Plitwickie to widoki, których nie zapomina się szybko – nawet jeśli trzeba je dzielić z tłumem turystów.

Park Narodowy Krka to jedno z tych miejsc, które robi wrażenie od pierwszej chwili. Drewniane pomosty wiodą dosłownie po wodzie, między kaskadami i trzcinowiskami. A w 2017 roku można było jeszcze wskoczyć wprost do wodospadu.

Przypadkowe spotkanie z kuzynem Ani, dziesięć stopni chłodniej niż w Albanii i jedno z najpiękniej zachowanych średniowiecznych miast portowych na Adriatyku. W Trogirze zatrzymaliśmy się na kilka godzin – i ciężko było się stamtąd ruszyć.