Majówka nad Jeziorem Garda w domku holenderskim na kempingu Bella Italia? Baseny, ciepła pogoda i atrakcje na wyciągnięcie ręki – a cena jak za jeden sierpniowy dzień. Sprawdźcie, jak spędziliśmy tydzień w Peschiera del Garda z czwórką dzieci.



Majówka nad Jeziorem Garda w domku holenderskim na kempingu Bella Italia? Baseny, ciepła pogoda i atrakcje na wyciągnięcie ręki – a cena jak za jeden sierpniowy dzień. Sprawdźcie, jak spędziliśmy tydzień w Peschiera del Garda z czwórką dzieci.

Gardaland – cały dzień pełen atrakcji, woda zaskakująca na każdym kroku, a na koniec potężna burza, która przegoniła nas z parku. Jak wygląda wizyta w największym parku rozrywki we Włoszech?

Wenecja z czwórką dzieci i wózkiem? Tramwaj wodny, wąskie uliczki, niezliczone mostki i schody – jednodniowa wyprawa z kempingu nad Jeziorem Garda, która dała nam wspomnienia na lata.

Trzytygodniowy road trip przez Bałkany z czwórką dzieci. Siedem krajów, 5000 km, namiot i niebieski Ford pełen przygód – od wodospadów Bośni, przez dziką Albanię, po turkusowe jeziora Chorwacji.

Wiedeń nie był ostatnim przystankiem dlatego, że chcieliśmy zobaczyć pałace. Był ostatnim dlatego, że Justynka od dawna marzyła o pandach. A w Wiedniu pandy są.

Z Klenovicy ruszyliśmy na północ i wylądowaliśmy na kempingu tuż przy Zagrzebiu. Sztuczny staw, wypożyczone kajaki i spokojny wieczór przy wodzie – tak zamknęliśmy chorwacki rozdział tej wyprawy.

Turkusowa woda, kaskady spadające między szesnastoma jeziorami i drewniane pomosty wijące się nad wodą. Jeziora Plitwickie to widoki, których nie zapomina się szybko – nawet jeśli trzeba je dzielić z tłumem turystów.

Park Narodowy Krka to jedno z tych miejsc, które robi wrażenie od pierwszej chwili. Drewniane pomosty wiodą dosłownie po wodzie, między kaskadami i trzcinowiskami. A w 2017 roku można było jeszcze wskoczyć wprost do wodospadu.

Przypadkowe spotkanie z kuzynem Ani, dziesięć stopni chłodniej niż w Albanii i jedno z najpiękniej zachowanych średniowiecznych miast portowych na Adriatyku. W Trogirze zatrzymaliśmy się na kilka godzin – i ciężko było się stamtąd ruszyć.

Zatoka Kotorska żegnała nas spokojnie. Wyjechaliśmy z Czarnogóry przed południem, przekroczyliśmy granicę z Bośnią i Hercegowiną i ruszyliśmy w kierunku Mostaru. Kraj zmieniał się za oknem – góry łagodniały, kamienne wioski ustępowały miejsca szerszym dolinom. A temperatura rosła. W sierpniu…