Na szczycie Monte Lagazuoi czekały na nas tunele i okopy sprzed ponad stu lat. Schodziliśmy ścieżką, którą kiedyś przemierzali włoscy żołnierze – z tą różnicą, że my mieliśmy ze sobą czwórkę dzieci i termos z herbatą.



Na szczycie Monte Lagazuoi czekały na nas tunele i okopy sprzed ponad stu lat. Schodziliśmy ścieżką, którą kiedyś przemierzali włoscy żołnierze – z tą różnicą, że my mieliśmy ze sobą czwórkę dzieci i termos z herbatą.

Nocna jazda przez pół Europy, alpejskie jezioro na dzień dobry i droga, na której widoki zapierają dech w piersiach – tak zaczęły się nasze letnie wakacje 2018.