Nocna jazda przez pół Europy, alpejskie jezioro na dzień dobry i droga, na której widoki zapierają dech w piersiach – tak zaczęły się nasze letnie wakacje 2018.



Nocna jazda przez pół Europy, alpejskie jezioro na dzień dobry i droga, na której widoki zapierają dech w piersiach – tak zaczęły się nasze letnie wakacje 2018.

Wiedeń nie był ostatnim przystankiem dlatego, że chcieliśmy zobaczyć pałace. Był ostatnim dlatego, że Justynka od dawna marzyła o pandach. A w Wiedniu pandy są.