Prom Dunkierka - Dover, Białe Klify i mewy na kempingu Kingsdown
Ile płynie prom z Dunkierki do Dover? Około dwóch godzin, choć bilet może sugerować tylko godzinę. W Wielkiej Brytanii zegarki pokazują godzinę mniej niż we Francji, a na bilecie są godziny lokalne. My dowiedzieliśmy się o tym w połowie rejsu, 12 sierpnia 2019 roku, w drugim dniu naszej wyprawy po Wielkiej Brytanii z czwórką dzieci. Tego samego dnia zobaczyliśmy Białe Klify w Dover, przemokliśmy do suchej nitki i przegraliśmy z mewami na kempingu Kingsdown.
Dzień wcześniej odpoczywaliśmy po nocnej jeździe z Polski w Gravelines (Plaża w Gravelines przy odpływie). Plan całej wyprawy jest we wpisie Wakacje w Wielkiej Brytanii z dziećmi.
Prom DFDS z Dunkierki do Dover
Z kempingu do portu DFDS w Dunkierce jechaliśmy tylko 14 minut. Francja żegnała nas deszczem. Do portu przyjechaliśmy godzinę przed czasem, ale nie musieliśmy czekać. Obsługa dopakowała nas na wcześniejszy prom, który jeszcze nie odpłynął. Miła niespodzianka na początek wyprawy.
Samochód zostawiliśmy na pokładzie dla aut i poszliśmy na górny pokład patrzeć, jak prom wypływa z portu. Dzieci najbardziej zachwyciły się tym, jak wysoko są nad wodą, kominami statku i mewą, która usiadła tuż przy relingu.

Godzina czy dwie? Zmiana czasu na promie
Kanapek na pokład nie zabraliśmy, bo z biletu wynikało, że płyniemy godzinę. Po godzinie byliśmy jednak w połowie drogi i wtedy nas olśniło: zmieniamy strefę czasową. Na bilecie odpływ jest podany według czasu francuskiego, a przypłynięcie według brytyjskiego, więc rejs trwa naprawdę dwie godziny. Dzieci dostały frytki i nuggetsy z restauracji na promie i problem zniknął.
Pod koniec rejsu z okien promu zobaczyliśmy białe klify i port w Dover.

Pierwsze kilometry po lewej stronie i śruba w oponie
W Dover byliśmy o 14:20 i od razu zaczęła się jazda po lewej stronie drogi. Szybko przyszła też pierwsza przygoda. Już w porcie zauważyliśmy, że w oponę wbiła się śruba, a z koła zaczęło uciekać powietrze.
Znaleźliśmy w mieście warsztat Kwik Fit Watling Tyres. Mechanicy wyciągnęli śrubę, naprawili koło i nie chcieli za to żadnych pieniędzy. U nas taka usługa zawsze jest płatna, więc bardzo miło nas to zaskoczyło.
Białe Klify w Dover z dziećmi
Z portu do Białych Klifów jest około 7 km. Zaparkowaliśmy przy South Foreland Heritage Coast i poszliśmy na spacer ścieżką na górę klifu. Były strome schody, ale dzieci szły dzielnie, bo chciały zobaczyć widok z góry. Z klifu widać port w Dover, a w nim prom, którym właśnie przypłynęliśmy, i statki na morzu.
Po około 30 minutach zaczęły się zbierać ciemne chmury, więc zawróciliśmy do auta. Nie zdążyliśmy. Tym razem deszcz wygrał i przemokliśmy do suchej nitki.
Ciekawostka: z czego są Białe Klify?
Białe Klify w Dover mają do ok. 110 metrów wysokości. Są zbudowane z kredy, czyli ze szczątków maleńkich glonów, które milionami lat osiadały na dnie morza. Ciemne paski w ścianie to krzemienie.
Parasole z Lidla
W drodze z klifów zajechaliśmy do Lidla. Oprócz jedzenia kupiliśmy parasole, bo w aucie nie mieliśmy ani jednego. Przydały się jeszcze wiele razy na tej wyprawie. Lokalne drogi zaskoczyły nas tym, jak są wąskie.
Kemping Kingsdown nad morzem
Pierwszą noc na Wyspie spędziliśmy na Kingsdown International Camping Centre. Na środku kempingu była duża polana i nie do końca rozumieliśmy, dlaczego wszyscy rozstawiają się dookoła niej, a nikt w środku. Wybraliśmy wolne miejsce na środku.
Z kempingu ścieżką przez zieloną furtkę i zarośla schodzi się prosto na plażę. Plaża jest kamienista, bez piasku, a woda była zimna, ale dzieci i tak zamoczyły nogi. Przy zejściu wisiała tablica, ile lat rozkładają się śmieci wyrzucone na plaży:
- kubek po kawie około 50 lat,
- puszka po napoju od 80 do 200 lat,
- pielucha około 450 lat.
Obok stała tablica ostrzegająca przed spadającymi skałami, bo pas kredowych klifów ciągnie się od Dover aż do Kingsdown.

Mewy i nasze śmieci
Worek ze śmieciami jak zwykle przywiązaliśmy do haka samochodu. Rano obudziliśmy się i zobaczyliśmy, że mewy rozniosły wszystkie nasze śmieci dookoła namiotu.
Rano poszliśmy jeszcze raz nad morze. Były duże fale, a dzieci szukały krzemieni na plaży i próbowały krzesać nimi iskry.
Następnego dnia: pod Londyn
We wtorek pojechaliśmy w stronę Londynu, na kemping w Chertsey, skąd zwiedzaliśmy okolice. Pierwszą atrakcją było muzeum lotnictwa i londyńskich autobusów (Brooklands Museum z dziećmi).
Informacje praktyczne
- Prom: DFDS z Dunkierki do Dover płynie ok. 2 godzin i zabiera tylko pasażerów z pojazdami. Godziny na bilecie są lokalne, a zegarki w Wielkiej Brytanii pokazują godzinę mniej niż we Francji i w Polsce.
- Jedzenie: na promie jest restauracja, ale warto mieć coś swojego na dwie godziny rejsu.
- Wcześniejszy rejs: przyjechaliśmy godzinę przed czasem i obsługa dopakowała nas na prom, który jeszcze stał w porcie (2019). Warto być wcześniej.
- Dokumenty: w 2019 roku Wielka Brytania była jeszcze w Unii i wystarczał dowód osobisty. Dziś potrzebny jest paszport i elektroniczne zezwolenie ETA dla każdego, także dziecka. ETA kosztuje 20 GBP i załatwia się online na gov.uk.
- Białe Klify: spacer po klifach prowadzi m.in. w stronę latarni South Foreland, terenem opiekuje się National Trust. Ścieżki są przy krawędzi klifu, więc z małymi dziećmi trzeba trzymać się szlaku.
- Kemping Kingsdown: przy samej plaży, z zejściem nad morze. Worek ze śmieciami chowajcie na noc przed mewami.
Więcej z naszych wypraw
Filmy z wyjazdów oglądajcie na naszym kanale YouTube, a zdjęcia z drogi na Instagramie.







