Parc Astérix z dziećmi - park, który pobił Disneyland
Rzymscy legioniści, kręcąca się tarcza Discobélix i drewniany rollercoaster. Park Asteriksa pod Paryżem był mniejszy i tańszy od Disneylandu, a podobał nam się dużo bardziej.

Rzymscy legioniści, kręcąca się tarcza Discobélix i drewniany rollercoaster. Park Asteriksa pod Paryżem był mniejszy i tańszy od Disneylandu, a podobał nam się dużo bardziej.

Stacja kolejowa za bramą, 25 km do Disneylandu i lodowaty basen dla rodzinnych morsów. Kemping Le Chêne Gris był naszą bazą pod Paryżem i miejscem na dwa dni zasłużonego odpoczynku.

Kubuś Puchatek, zamek Śpiącej Królewny i smok w lochach, ale też kolejki dłuższe niż godzina. Nasz dzień w Disneylandzie pod Paryżem w długi weekend i to, co dziś zrobilibyśmy inaczej.

Szczyt Wieży Eiffla, bagietki z piekarni, Łuk Triumfalny i spacer Polami Elizejskimi pod Luwr. Zwiedziliśmy Paryż z czwórką dzieci w jeden dzień i wiemy już, co zrobilibyśmy inaczej.

Mieliśmy tylko przespać się w połowie drogi do Paryża, a trafiliśmy do starego młyna w leśnej dolinie, z kucykami, placem zabaw i restauracją. Tak zaczęła się nasza majówka we Francji.

Wieża Eiffla, Disneyland i park Asteriksa w jedną majówkę, z czwórką dzieci i domkiem na kempingu pod Paryżem. Nasz plan 9 dni, prawie 3000 km i lekcja, czego nie robić w długi weekend.

Wypadek na autostradzie, samolot LOT-u na lotnisku i wieżowce, które zapalają okna, gdy na makiecie zapada noc. Zobaczcie, co wypatrzyliśmy z czwórką dzieci na ogromnej makiecie kolejowej w Borówcu pod Poznaniem.

Śnieg przy drodze w środku lipca, tunele z I wojny światowej na Monte Lagazuoi, tor saneczkowy w Tyrolu i pizza, która przegrała z domową. Nasz 10-dniowy road trip z czwórką dzieci przez Alpy i Dolomity, dzień po dniu.

Przez przełęcz Timmelsjoch do Austrii, z wózkiem wąwozem do Hoch-Imst na 3,5-kilometrowy tor saneczkowy i powrót do domu, który nie poszedł zgodnie z planem.

Przełęcz Pordoi pod kolejką na Sass Pordoi, szmaragdowe Lago di Carezza i test prawdziwej włoskiej pizzy, który zakończył się zaskakującym werdyktem naszych dzieci.

Na szczycie Monte Lagazuoi czekały na nas tunele i okopy sprzed ponad stu lat. Schodziliśmy ścieżką, którą kiedyś przemierzali włoscy żołnierze - z tą różnicą, że my mieliśmy ze sobą czwórkę dzieci i termos z herbatą.

Nocna jazda przez pół Europy, alpejskie jezioro na dzień dobry i droga, na której widoki zapierają dech w piersiach - tak zaczęły się nasze letnie wakacje 2018.