Trips With Kids

Wodospady Kravica – chłód w samym środku upalnej Bośni

Zatoka Kotorska żegnała nas spokojnie. Wyjechaliśmy z Czarnogóry przed południem, przekroczyliśmy granicę z Bośnią i Hercegowiną i ruszyliśmy w kierunku Mostaru. Kraj zmieniał się za oknem – góry łagodniały, kamienne wioski ustępowały miejsca szerszym dolinom. A temperatura rosła.

W sierpniu temperatura w Hercegowinie potrafi przekroczyć 38 stopni. To jeden z najgorętszych zakątków Europy – Mostar i okolice biją rekordy temperatur na Bałkanach, a sierpień robi tu naprawdę poważną robotę. Po kilku dniach zwiedzania, jeżdżenia i nocowania w namiocie w takim żarze mieliśmy jeden plan: woda.

Na szczęście niedaleko trasy, jakieś 40 kilometrów od Mostaru, czekało miejsce stworzone dokładnie na taką okazję.

Wodospady Kravica

Wodospady Kravica to jeden z tych widoków, które człowiek pamięta długo. Rzeka Trebižat spada tu z wysokości około 25 metrów na szerokości blisko 120 metrów, tworząc coś w rodzaju naturalnego amfiteatru z wodą w roli głównej. Wszystko to zbudowane jest z trawertynu – wapiennego osadu odkładanego latami przez rzekę, który z czasem tworzy coraz bardziej imponujące progi i skaliste krawędzie.

Zjechaliśmy na parking, zapłaciliśmy za wstęp (kilka marek bośniackich od osoby) i zeszliśmy na dół. Huk wody słyszalny był jeszcze zanim ujrzeliśmy cokolwiek. A gdy wyszliśmy zza skarp – widok sprawił, że dzieci stanęły jak wryte.

Przy wodospadach temperatura była o kilka stopni niższa niż na górze. Mgiełka unosząca się nad basenem robiła swoje – naturalny klimatyzator w środku palącego lata. Woda miała może ze 16 stopni. Nie jest to temperatura, przy której wchodzi się powoli – albo skaczesz, albo wyglądasz jak tchórz. Weszliśmy.

Kąpiel w basenie u stóp Kravicy to zupełnie inna para kaloszy niż kąpiel w morzu. Silny nurt przy wodospadzie, chłodna, przejrzysta woda, wokół skały i zieleń – coś między kąpieliskiem a dziką przyrodą. Dzieci nie chciały wychodzić, co w sierpniowym upale zupełnie nas nie dziwiło.

Miejsce latem przyciąga tłumy – w sierpniu łatwo się tego spodziewać – ale przy takich wodospadach jest wystarczająco dużo miejsca, żeby nie tłoczyć się dosłownie jeden na drugim. Warto dotrzeć rano, bo po południu parking i zejście robią się naprawdę zatłoczone.

Ciekawostka: w Kravicy żyją węgorze europejskie. Podobno wpływają tu z morza rzeką, choć dokładnie jak to robią – to już nierozwiązana zagadka bośniackiej przyrody.

Dalej w trasę

Po kilku godzinach przy wodospadach – odświeżeni, mokrzy i zdecydowanie w lepszych nastrojach – ruszyliśmy dalej. Iwonka zasnęła niemal natychmiast po włączeniu silnika, co po kąpieli w lodowatej wodzie w środku sierpniowego upału nikogo nie dziwiło.

Kravica to był jeden z tych spontanicznych postojów, które wychodzą najlepiej. Nieplanowane na długo, nieowiane oczekiwaniami – a zostają w pamięci dłużej niż niejedna wielka atrakcja.

Exit mobile version