Dzień 5 naszej letniej wyprawy rozpoczęliśmy od placu zabaw na kempingu w Skagen. Dzieci nie odpuszczą każdej okazji do zabawy. Przed nami kolejny odcinek drogi – Jutlandia Wschodnia – dziś jedziemy półwyspem na południe.
Po śniadanku ruszyliśmy do położonego na północ od Skagen przylądka Grenen – miejsca, gdzie Morze Bałtyckie spotyka się z Morzem Północnym, a fale tworzą widowiskową walkę ze sobą.
Poranek był bardzo słoneczny i dobrze, bo bez przeszkód udało nam się dotrzeć do punktu styku obu mórz, a następnie wrócić do auta. Gdy zapakowaliśmy się i ruszyliśmy w kierunku autostrady niestety pogoda się trochę zepsuła i pojawił się deszcz.
Niestety popsuło nam to trochę plany, gdyż chcieliśmy zobaczyć zabytkową dzielnicę Aarhus – Den Gamle By. Miejsce urokliwe, przedstawiające jak żyli ludzie w różnych epokach. Niestety w deszczu nie byłaby to żadna przyjemność. Może następnym razem.
Plan B (na niepogodę) powstał bardzo szybko. Aarhus to duże miasto i na przedmieściach zauważyliśmy Ikeę. W ten oto sposób połączyliśmy przeczekanie złej pogody z obiadem w restauracji. Obiady identyczne jak w Polsce. Ceny też jakieś takie bardziej przystępne niż w okolicznych punktach gastronomicznych.
Pogoda tego dnia była w kratkę, przelotne deszcze, dużo chmur, za chwilę przejaśnienia.
Najwyższy punkt Danii – Ejer Bavnehøj
Z Arhus dalej jechaliśmy na południe skręcając przed miejscowością Frederica na półwysep Trelde Næs. Tam zlokalizowany był kemping na którym mieliśmy spać. Kemping z basenem, ale to nie powinno już nikogo dziwić. Nauczeni doświadczeniami ze Skagen kąpiel w basenie zostawiliśmy na poranek.
MyCamp Trelde Naes Camping
Kemping MyCamp Trelde Naes położony był na szczycie półwyspu o klifowym zboczu, a na dół prowadziły schody. Brzeg morza w tym miejscu był bardzo mocno zarośnięty przez wodorosty, więc na morską kąpiel nie bardzo się to miejsce nadawało. W wodorostach żyły kraby. Mogłaby to być kolejna przeszkoda, by do wody nie wchodzić.
Na brzegu był pomost, na którym niemiecka rodzina łowiła kraby na przynętę. Ciekawy widok, którego z pewnością nad polskim morzem nie zobaczymy.
Wieczór, aż do zachodu słońca spędziliśmy na placu zabaw bawiąc się do upadłego. Później po ciemku przy świetle latarni szliśmy na nocleg w naszym namiocie.
Zapraszamy też do obejrzenia filmiku z tego dnia:
