Trips With Kids

Bornholm na rowerach z dziećmi – Dzień 5

Piątego dnia naszej rowerowej wyprawy z dziećmi na Bornholm przejechaliśmy wgłąb wyspy w okolice miasta Aakirkeby.

Noc spędziliśmy na kempingu w Dueodde. Spaliśmy zaraz przy wydmach. Mieliśmy na prawdę świetną lokalizację na namiot – mieliśmy widok na morze. Po śniadaniu spakowaliśmy się i ruszyliśmy do recepcji rozliczyć nasz pobyt.

Latarnia w Dueodde

Chwilę później byliśmy już przy latarni morskiej w Dueodde. Jest ona oddalona od kempingu zaledwie kilkaset metrów. Zatrzymaliśmy rowery i weszliśmy na górę wieży. Bilety kosztowały nas łącznie 20 DKK.

Z góry był piękny widok, bo latarnia jest dużo wyższa od otaczających ją drzew. Trafiliśmy na piękną słoneczną pogodę. Dzieci postanowiły schodząc policzyć schody. Naliczyliśmy 220 schodów. 

Na górze przy próbie montażu kamery do barierki ułamał się elastyczny statyw. To kolejna już strata jaką odnotowaliśmy podczas naszego wyjazdu. Wcześniej już zgubiliśmy okulary przeciwsłoneczne, szczoteczkę do zębów i dorobiliśmy się dziur w butach. Nie martwimy się stratami, zawsze coś takiego może się przytrafić.

Idziemy jeszcze na spacer na plażę. W  tym miejscu plaża jest dużo szersza niż przy kempingu. Bardzo nam to miejsce przypomina wydmy znane z Łeby. Dzieci ponownie zabierają trochę piasku do woreczka w celu zbudowania swojej klepsydry.

Nexo Golf Club

Ruszyliśmy dalej. Droga rowerowa wiodła wzdłuż lasu przy ulicy. W pewnym momencie po drugiej stronie ulicy dostrzegliśmy pole golfowe Nexo Golf Club. Nie było żadnego ogrodzenia, a my zaciekawieni jak wygląda w środku weszliśmy na chwilę obejrzeć jedno ze stanowisk. Rzadko się zdarza taka możliwość by obejrzeć sobie pole golfowe.

Pojechaliśmy dalej drogą rowerową. Dzieci zaczęły znów się ścigać. W pewnym momencie Krzyś wjechał kołem na pobocze i zaliczył pierwszą wywrotkę na tym wyjeździe. I chociaż wyglądało to strasznie nic mu się nie stało.

Punkt geograficzny 55N 15E

W pewnym momencie droga skręcała ostro w prawą stronę. Tuż przy tym zakręcie zlokalizowany był punkt geograficzny, w którym przecinają się „linie” na mapie. To południki i równoleżniki.

Chociaż w terenie punkt ten nie wyróżnia się w żaden sposób jest to charakterystyczny punkt, który łatwo można znaleźć na mapie. Tu na Bornholmie zorganizowano możliwość zwiedzania. Punkt znajduje się na terenie pastwiska na którym pasły się konie i owce. Można było wejść do środka. Trzeba było jednak uważać na miny pozostawione przez zwierzęta.

W dokładnej lokalizacji punktu ustawiono płytę z krzyżykiem i tablicę informacyjną. Zrobiliśmy sobie tam zdjęcie i ruszyliśmy dalej w drogę.

Dalszy odcinek drogi prowadził przez pola, które nie były osłonięte lasem. Odczuliśmy trochę silny bornholmski wiatr. Jazda w wyznaczonym kierunku wymagała użycia dużo większej siły niż dotychczas. Po drodze minęliśmy winnicę. Dzieci wina nie piją, a owoce były jeszcze niedojrzałe. Widzieliśmy też kolejne małe przydroże sklepiki. Tu w centrum wyspy były lepiej wyposażone niż przy głównych trasach. Na jednym z nich można było kupić nawet skarpetki.

Muzeum motoryzacji Aakirkeby

Tuż przed miejscowością Aakirkeby zatrzymaliśmy się zwiedzić Bornholms Automobilmuseum, czyli bornholmskie muzeum motoryzacji. Mimo tego, że był wysoki sezon nie było tam w ogóle turystów. Zwiedzaliśmy je zupełnie sami.

Muzeum to ma ogromną ilość zbiorów. Na początku podziwiamy eksponaty przedstawiające rozwój technologiczny XX wieku. Mamy możliwość zobaczyć stare aparaty fotograficzne, telewizory, telefony, gramofony, adaptery. Było tam też dużo akcesoriów związanych z motoryzacją, jak na przykład stare dystrybutory do paliwa, czy sprzęt warsztatowy.

Główną ekspozycją muzeum były oczywiście samochody. Były one ustawione obok siebie jak na parkingu. Każdy z nich miał opis zawierający informacje o marce, modelu, dacie produkcji i  parametrach pojazdu. Przy niektórych autach podana była cena za jaką można było go kupić jak był nowy.

Kilka egzemplarzy było naprawdę wartościowych. Widzieliśmy pierwsze modele tak popularnych marek jak Opel czy Ford. Znaleźliśmy też produkowaną w Polsce Syrenę, malucha (Fiata 126p) czy niemieckiego Trabanta.

Mieliśmy też możliwość obejrzeć prototypy pojazdów elektrycznych produkowanych w Danii. Ciekawa była też ekspozycja starych zabawek, czy też pojazdów gaśniczych. Szczególną uwagę zwróciliśmy na rower strażacki.

Zwiedzanie muzeum było niesamowitym przeżyciem. Zdobyliśmy bardzo dużo informacji, a dzieci miały możliwość zobaczyć rzeczy, które już wokół nas nie występują.

Aakirkeby Camping

Po wizycie w muzeum został niecały kilometr do miejsca noclegowego. Na nocleg zatrzymaliśmy się w kempingu Aakirkeby Camping. Jest to mały, ładny kemping położony w centralnej części wyspy.

Na kempingu spotkaliśmy jedną rodzinkę z Polski, którą wcześniej widzieliśmy w Svaneke. Oni przyjechali tu bezpośrednio, a my mieliśmy po drodze jeszcze nocleg w Dueodde. Widać, że każdy wybiera sobie inaczej trasę zwiedzania wyspy.

Jedną z ciekawszych atrakcji tego miejsca były duże szachy, których pionki miały około metr wysokości. Dzieciom bardzo się takie szachy spodobały.

 

  • Muzeum motoryzacji chętnie bym odwiedziła, bo choć może nie jestem ogromną fanką aut i innych pojazdów w kontekście historycznym, to takie tematyczne muzea są zazwyczaj prowadzone przez pasjonatów i pozwalają zobaczyć inny, ciekawy, wycinek rzeczywistości.